Browsed by
Tag: zdjęcia z podróży

LAZUROWE WYBRZEŻE (2) – FILMOWYM SZLAKIEM

LAZUROWE WYBRZEŻE (2) – FILMOWYM SZLAKIEM

Jeżeli już się dotrze na Lazurowe Wybrzeże, a jest się miłośnikiem kina, trudno nie odwiedzić przynajmniej dwóch miejsc: Cannes i Saint Tropez. Cannes ze względu na prestiżowy festiwal, a Saint Tropez z powodu cholerycznego żandarma, w któego rolę wcielał się niesamowity Louis de Funes. Cannes leży blisko Nicei, więc żaden problem by tam dojechać. Jeśli chodzi o Saint Tropez, wymaga to trochę większego zachodu, lecz wynajętym samochodem, jakim dysponowaliśmy, zajmuje to około półtorej godziny. Ponoć latem może być trudniej ze…

Read More Read More

LAZUROWE WYBRZEŻE (1) – MUZEUM RENOIRA

LAZUROWE WYBRZEŻE (1) – MUZEUM RENOIRA

Ponoć Vincent van Gogh sprzedał za swojego życia tylko jeden obraz. Ten, którego obrazy budzą dziś największe pożądanie, i do którego muzeum w Amsterdamie stoją pokornie ogromne kolejki turystów, żył w ubóstwie i dawał sobie radę głównie dzięki mniej lub bardziej dyskretnej opiece swojego brata Theo. Mozart, geniusz muzyki został pochowany w bezimiennym zbiorowym grobie, o czym opowiada przemująca finałowa scena filmu „Amadeusz” Milosa Formana. August Renoir w latach sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku, czyli gdzieś przed trzydziestką nie miał pieniędzy na…

Read More Read More

WEEKEND W RZYMIE

WEEKEND W RZYMIE

Italia pozostawała miejscem, które traktowaliśmy w podróżach trochę po macoszemu. Wenecja, Mediolan i owszem, ale to praktycznie wszystko. Inne miasta, a przede wszystkim Rzym, czekały na swoją kolej. Tak to już jest, że na najprostsze rozwiązania zawsze szkoda czasu i te przynajmniej kilkudniowe urlopy chciałoby się poświęcić na odleglejsze miejsca. W końcu jednak postanowiliśmy nie czekać dłużej i pewnego listopadowego weekendu 2016 roku wsiedliśmy do samolotu Alitalii by przylecieć do Rzymu chociaż na krótko. Nie mieliśmy złudzeń, że poznamy dobrze…

Read More Read More

SANTORINI (5) – WĄSKIE ULICZKI STARYCH MIAST

SANTORINI (5) – WĄSKIE ULICZKI STARYCH MIAST

Santorini ma jeszcze to coś… Pomimo zmasowanego napływu turystów wyspa oparła się pokusie budowy hoteli molochów oraz wielkich, nowoczesnych dzielnic czy całych miast. Własciwie gdziekolwiek się nie ruszymy, tam przywita nas tradycyjna architektura z charakterystycznymi wąskimi uliczkami. My zwiedzaliśmy wyspę poruszając się samochodem. Bazę założylismy w centrum wyspy, we wsi Mesaria, dojeżdżając tam drogami, w których minięcie się dwóch samochodów jest niemożliwe. To nawet nie chodzi o to, że dwa samochody ne wyminą się w obrębie jezdni. Tam po prostu…

Read More Read More

SANTORINI (3) – OIA, NAJBARDZIEJ ZNANE MIEJSCE NA SANTORINI

SANTORINI (3) – OIA, NAJBARDZIEJ ZNANE MIEJSCE NA SANTORINI

Wydawało nam się, naturalne, że zwiedzanie wyspy zaczniemy od stolicy, czyli od Thiry. Miasta położonego na krawędzi urwiska, w miejscu gdzie 3700 lat temu zapadł się stożek wulkanu. Przekonano nas jednak, że to nie Thira, lecz Oia jest miejscem, do którego pielgrzymują turyści. Mówi się, że ogromna większość zdjęć wyspy umieszczanych w rozmaitych reklamach, pochodzi właśnie stąd, z wioski położonej na północnym skraju santoryńskiego rogalika. Czym wyróżnia się te miejscowość? Na mnie największe wrażenie zrobiła nieskazitelna biel domów z niebieskimi…

Read More Read More

SANTORINI (2) – STOLICA NA SKRAJU URWISKA

SANTORINI (2) – STOLICA NA SKRAJU URWISKA

Thira. Tak nazywała się ta wyspa w starożytności zanim w średniowieczu na cześć Świętej Ireny stała się Santorini. Nazwę zachowało miasto, które znacznie później stało się stolicą wyspy. I to ono stało się celem naszej pierwszej wycieczki. Trochę to naturalne, że od stolicy się zaczyna, ale w wyborze pomogła nam lokalizacja naszej bazy. Wynajęliśmy apartament w Messarii – blisko lotniska i niemalże w centrum wyspy. Thira zaś położona była po sąsiedzku, więc nie sposób było nie zacząć od niej. Znalezienie…

Read More Read More

SANTORINI (1) – WIELKI WYBUCH

SANTORINI (1) – WIELKI WYBUCH

Akrotiri. Jedno z miast, które zasypał popiół z ogromnej erupcji wulkanu około 1627 roku p.n.e. Oglądaliśmy odkryte ruiny z rozbrzmiewającym w myślach dramatycznym opisem nadciągającego kataklizmu w Pompejach, który wyszedł blisko czterdzieści lat temu spod pióra Jacka Kaczmarskiego. Tak właśnie mogło być i tutaj, zanim kataklizm unicestwił życie na wyspie. – Czemu pies szczeka, rwie się na łańcuchu? – Szybkie dłonie masują mięśnie dostojnika, Który w łaźni na własnym kołysząc się brzuchu Wydaje rozkazy, pyta niewolnika. – Pies szczeka bo…

Read More Read More

WYSPY OWCZE (4) – SAKSUN I NIE TYLKO

WYSPY OWCZE (4) – SAKSUN I NIE TYLKO

Mieliśmy szczęście. Na Wyspach Owczych miało wiać i padać, a tymczasem tylko wiało. Budził się kolejny dzień i wszystko wskazywało na to, że przywita nas słoneczną pogodą. Tak tez się stało. Aż żal było opuszczać Gjógv, ale musieliśmy trzymać się planu. Następny nocleg wypadał już w okolicach lotniska. Po drodze postanowiliśmy wstąpić do Saksun, zgodnie z rekomendacją Szweda spotkanego w Thorshavn. Po drodze mijaliśmy kolejne owce, więc zaczynaliśmy odzyskiwać wiarę, że z tą nazwą archipelagu, to żadna ściema. Trzeba jednak…

Read More Read More

WYSPY OWCZE (3) – ROZWAŻANIA O PRIORYTETACH I POPASACH

WYSPY OWCZE (3) – ROZWAŻANIA O PRIORYTETACH I POPASACH

Co Wyspy owcze mają do zaoferowania przede wszystkim? Widoki. Skalne urwiska, najwyższe klify jeśli nie na świecie, to na pewno w Europie, zielone łąki i nie przesłonięte niczym rozległe panoramy. Tak bardzo brakowało mi tego chociażby w Beskidach, gdzie można długo wędrować lasem i podziwiać przepiękne buki, lecz szersze spojrzenie dawkowane jest co najmniej umiarkowanie od jednej hali do drugiej. Na Wyspach Owczych drzewa nie rosną, więc ten problem nie istnieje. Jeżeli wybierać się w ten rejon świata, to zdecydowanie…

Read More Read More

WYSPY OWCZE (2) – DROGA DO GJÓGV

WYSPY OWCZE (2) – DROGA DO GJÓGV

Franek obudził się tradycyjnie o siódmej, czyli w głębokich ciemnościach szóstej nad ranem czasu farerskiego. Dzięki temu mogliśmy oglądać pomarańczowy wschód słońca nad wyspą Nolsoy. Wróżyło to piękny dzień i nie pomyliliśmy się. Po niebie przesuwały się nieliczne obłoki, a Thorshavn było całe skąpane w promieniach słońca. Spacer w takich okolicznościach to niemała przyjemność. – Korzystajcie, bo to niezwykły dzień. Takie słońce w październiku jest tutaj rzadko spotykane – powiedział nam pewien przechodzień, który minutę wcześniej zaproponował, że zrobi nam…

Read More Read More