I znów w Gdyni. Senność podczas jazdy ustąpiła podczas słuchania trójkowej audycji. Dyskusja o wychowaniu bardzo mnie wciagnęła. Całe szczęście, bo dojazd do Słupska to był prawie odlot. Zatrzymałem się w końcu na parkingu i zdrzemnąłem się kwadrans. Potem kilka głębokich wdechów na swieżym powietrzu, wreszcie kawa i dalej jakoś poszło.
W takiej deszczowej scenerii pisałem bloga sms-em.
Za to teraz senność wraca ze zdwojoną siłą. Wskakuję do łóżka, bo inaczej będę rano nie do użytku w biurze.
Gdynia, 06.06.2005