Browsed by
Kategoria: Meksyk

NIE MA TAKIEGO MIASTA LĄDYN. JEST LĄDEK, LĄDEK ZDRÓJ…

NIE MA TAKIEGO MIASTA LĄDYN. JEST LĄDEK, LĄDEK ZDRÓJ…

Wróciłem. Za wiele w Mexico City się nie naoglądałem. Dni miałem wypełnione służbowymi sprawami od rana do wieczora, więc zobaczyłem tyle co z okna samochodu w drodze z lotniska do hotelu i pomiedzy hotelem, a biurami naszych kooperantów. Ot, stadion olimpijski używany podczas letnich igrzysk w 1968 roku. Bardzo dobrze pamiętam logo tamtej olimpiady. Oglądałem je wielokrotnie jako dzieciak, ponieważ zaczyanały się nim transmisje telewizyjne. To była chyba zresztą pierwsza olimpiada transmitowana przez polską telewizję. Dziś ten stadion wydaje mi…

Read More Read More

MEXICO CITY – LAZARO CARDENAS

MEXICO CITY – LAZARO CARDENAS

Z Mexico City miałem lecieć na jeden dzień do Lazaro Cardenas. Na jeden dzień to mocno powiedziane. Ot, porannym samolotem tam, a popołudniowym  z powrotem. Kiedy przemierza się ulice miasta, nawet tak ogromnego jak Meksyk (grubo ponad dwadzieścia milionów mieszkańców, największe miasto na półkuli zachodniej, a trzecie lub piąte, w zależności od przyjetych kryteriów, na swiecie) nie odczuwa się skali. Po prostu stojący pomiędzy domami człowiek nie wie co znajduje się za następną ulicą. Widoczna przestrzeń ograniczona jest ścianami budynków…

Read More Read More

PO DRUGIEJ STRONIE ATLANTYKU

PO DRUGIEJ STRONIE ATLANTYKU

Dwadzieścia cztery godziny minęły pomiedzy wyjazdem z domu a przyjazdem do hotelu w Mexico City. Przedpołudnie spędziłem jeszcze w Monachium, oczekując na ponizej uwieczniony samolot. Popołudnie już w Nowym Jorku, gdzie jak zwykle w USA potrzeba sporo czasu, aby przejść przez wszytkie wymagane procedurami kontrole. Miałem trzy godziny na przesiadkę i to wcale nie było za długo. W sam raz, żeby bez nerwowego pośpiechu zaliczyć wszystko, a na koniec usiąść i napić się spokojnie kawy przed bramką.  Z Nowego Jorku…

Read More Read More

TERAZ MEKSYK

TERAZ MEKSYK

Jeszcze nie zdążyłem dobrze ochłonąć po powrocie z Bukaresztu, a już wykroiła się nowa podróż. Wymieniłem tylko rzeczy w walizce a dziś o świcie pojawiłem się na gdańskim lotnisku. Tym razem lot do Mexico City. Służbowo, więc bez turystycznych fajerwerków, ale kierunek egzotyczny. Przez szybę terminalu zrobiłem zdjęcie samolotu, którym miałem pokonać pierwszy odcinek trasy.   Na lotnisku rozczarowaniem była wizyta w lounge. Po wielu latach korzystania nagle okazało się, że moja srebrna karta Miles and More nic tu nie…

Read More Read More