MOŻE POMOŻE

Klikać można wszędzie. Wyjazd na maraton był jednak dla mnie pierwszym, większym wyjściem do internetowej społeczności w realu. I chociaż nie czułem jakieś przeogromnej potrzeby kontaktu (brakuje mi czasu dla najlepszych przyjaciół znanych od wielu lat, więc cóż mogę zaoferować następnym?), to jednak było to ciekawe doświadczenie. Przede wszystkim przestałem postrzegać sieć przez pryzmat „anonimowych” nicków. Dostrzegłem ludzi, konkretne twarze, osoby. I gdybym nawet nigdy więcej miał ich w realu nie spotkać, to jednak było to jak tchnięcie duszy w bezduszne (jak się twierdzi J ) maszyny tworzące sieć.

 

Już po maratonie dowiedziałem się o problemie Annyblack. Podczas maratonu pisała gdzies po przeciwnej stronie podkowy ułożonej ze stołów. Nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Myślę jednak, że jakaś solidarność nocnych maratończyków wymaga, aby sprawę rozpropagować.

 

Oto link do reportażu, jaki ukazał się w TVN:

http://www.tvn24.pl/12690,1625188,0,1,jak-sie-zyje-w-polsce-ze-stwardnieniem-rozsianym,wiadomosc.html

A to link do subkonta Annyblack. Do Mojej Szuflady zagląda codziennie trochę osób. Jeśli chociaż jedna dorzuci jakąś symboliczną kwotę, będzie to maleńki kroczek naprzód, a przecież kropla drąży skałe.

http://annablack.blox.pl/strony/SUBKONTO.html

 

Nie wszystkim damy radę pomóc. Tyle potrzebujących wokół nas, że choćbysmy rozdali wszystko, i tak byłaby to tylko kropla w morzu potrzeb. Tym niech zajmują się ministrowie oraz herosi z rozmaitych organizacji. Pojedyńczy człowiek może zaś pomóc innemu pojedyńczemu człowiekowi. Pamietam jak kiedyś, przy innej okazji, ktoś zachęcał do takiej pomocy słowami, że są kwoty (dla jednych większe, dla innych mniejsze), od których braku potencjalny ofiarodawca nie poczuje się biedniejszy. Nie wpłynie ten fakt w istotny sposób na jego życie. I odwrotnie – zachowanie tych pieniędzy nie sprawi, że poczuje się bogatszy. Wyda je z pożytkiem dla siebie, lecz także życia znacząco nie odmieni. Taką kwota dla jednych może być dwa złote, dla innych dwadzieścia, a dla jeszcze innych dwieście. Każda z nich to kropla drążąca skałe choroby i zwiększająca szanse chorego.

 

Żeby być w pełni obiektywnym, pozwalam sobie zaprezentować też link do gorącej dyskusji, jaka rozpętała się pod jedną z notek dotyczących Annyblack na maratonowym blogu.

http://maraton.blox.pl/2009/10/O-jednej-z-nas.html#ListaKomentarzy

Każdy ma prawo prosić o pomoc i każdy ma prawo jej odmówić. Żyjemy na szczęście w wolnym kraju. Każdy ma prawo mieć własne zdanie. Mnie nie przekonują argumenty przeciwników pomocy, ale pojmuję ten tok rozumowania i nie polecam ich autorów diabłu. Każdy z nas ma inne doświadczenia życiowe, inne poglądy, inny charakter. Nie ma przymusu iść tą samą drogą. Dzięki temu nasza cywilizacja może ewoluować. Ważne tylko byśmy sobie na wzajem okazywali szacunek, potrafili rozmawiać, a nie obrzucali jedni drugich błotem przy pierwszym lepszym zgrzycie. Błota i pomyj dość w Sejmie, więc ktos musi dać przykład politykom.

Szczecin, 23.10.2009; 21:25 LT