WSPÓŁCZUJĘ WROCŁAWIOWI

 

Szans wielkich nie ma, ale ja czekam i kibicuję kandydaturze Wrocławia na Expo 2012. Cuda się przecież zdarzają, a dopóki piłka w grze… Poczekam jeszcze te parę minut.

Minuty się przeciągają.

Współczuję Wrocławiowi. Pozostał osamotniony na placu boju. Najpierw był nie dość wspierany przez MSZ (czytałem kilka miesięcy temu artykuł opisujący kardynalne zaniedbania w tym względzie). Dziś zaś traktowany jest przez najwyższe władze jak trędowaty. Tak jakby ewentualna porazka była zaraźliwa. Po porażce zapewne szybko zapadnie cisza. Sprawa żyć będzie jedynie na szczeblu lokalnym.

Chaciałbym zaś zobaczyć te pełne euforii powitanie, z pewnością spotkania i z premierem, i z prezydentem oraz z każda inną władzą gdyby tylko temu miastu się powiodło. Ojców sukcesu natychmiast pojawiłoby sie w nadmiarze.

Przykre gdy patrzy się jak sami na własne zyczenie, przez własną nieudolność tracimy dużą szansę. To przecież szansa nie tylko dla Wrocławia lecz dla całej Polski. Trudno wyobrazić sobie lepszą okazję do promocji naszego kraju niż Euro i Expo w tym samym roku. Co za gorące lato by było! Kiedyś taką drogą poszła Hiszpania. Olimpiada w Barcelonie, Expo w Sewilli oraz mistrzostwa swiata w piłce nożnej – trzy wielkie imprezy w ciągu dwóch lat.

Dużo się dziś mówi o nieuczciwej konkurencji i  o złożonym proteście, który jednak rozpatrzony będzie nazajutrz – musztarda po obiedzie. Nasuwa się pytanie: czy nie wiadomo było o tym wczesniej? Czy nikt nie widział co się święci? Dlaczego nie nagłaśniano sprawy na przykład tydzień temu? Gdzie był premier? Gdzie był prezydent? Kandydatury marokańską i koreańską reprezentują najwyższe władze. Polską… wstyd wspominać. Żenujące były duskusje wokół odwołanej wizyty marszałka Senatu i w końcu jego zmiana decyzji oraz dotarcie do Paryża w ostatniej chwili.

Sam Wrocław też trochę jakby poddał się w ostatniej chwili. Nasza polska tradycja uczyła nas walczyć do końca, pomimo splotu przeciwieństw i braku atutów. Gdyby ufać wyłącznie rozsądkowi nie mielibyśmy Euro 2012. Nawet więc jeśli wszystko było przeciw, warto było grać do końca. Tymczasem nawet zwykłych pikiet nie było widać. Ani w Paryzu ani w samym Wrocławiu. Szkoda.

Godzina 21:52. Właśnie nadeszła wiadomość, ze Wrocław odpadł w I turze.

Dostał tylko 13 ze 140 głosów. Mimo wszystko gratuluję mierzenia sił na zamiary. I próby spełnienia marzeń. Wrocławian lecz także i moich, mimo, że we Wrocławiu bywam zazwyczaj tylko przejazdem.

Szczecin, 26.11.2007; 22:05 LT

Komentarze