ISABELI FONTANA DLA MANGO

W poprzednim „modowym” wpisie opisałem pokaz kolekcji wiosna-lato 2011 Karla Lagerfelda, twórcy tegorocznego kalendarza Pirelli. A w kalendarzu tym można było zobaczyć między innymi niezwykłej urody Isabeli Fonatana.


Polskie dziewczyny, jak wiadomo są najpiekniejsze, a wśród nich prym wiedzie oczywiście Mój Anioł. Trzeba jednak Brazylijkom oddać co brazylijskie, o czym swiadczy chociażby fakt, że w swej długiej morskiej karierze nie spotkałem chyba ani jednego marynarza, który narzekałby, że statek płynie do Brazylii, chociaż to daleko od Europy, przeprawiać trzeba się przez ocean, a czasy kiedy kupowało się kawę na handel juz dawno przeminęły.

Rozpisuję się o tym, ponieważ jestem pod wrażeniem sesji zdjęciowej do najnowszego lookbooka Mango, w którym owa modelka została sfotografowana na paryskim lotnisku Orly przez Terry’ego Richardsona.

Nie ma milszej memu oku scenerii do sesji zdjęciowej niż lotnisko albo dworzec kolejowy. O atmosferze tych miejsc pisałem nie raz. To obietnica przygody i spełnienie tęsknoty by wyruszyć w nieznane (nawet jeśli owo nieznane opisane jest w tysiącach przewodników). Odprawa i przejście przez security gate to pierwszy krok w tym kierunku.

Dla Mango sesja na lotnisku jest pretekstem do pokazania najnowszej, wiosenno-letniej kolekcji, ale oczywiście nie jest to kolekcja stricte podróżnicza, chociaż jak najbardziej do samolotu odpowiednia. Długa, biała marynarka w połączeniu z obcisłymi spodniami (i te buty!!!) oraz białą zapinaną bluzką to strój zarówno na wakacyjny wypad jak i podróż służbową albo business lunch. Podobne zastosowanie może mieć nieco lżejsza wersja powyższego, już bez marynarki, za to ze spódniczką zamiast spodni.

Inne waracje, strój jak najbardziej codzienny, zarówno do samolotu jak i do autobusu komunikacji miejskiej…

Ponieważ jesteśmy coraz głębiej zanurzeni falą inspiracji z lat siedemdziesiątych (od powracających klockowatych brył budynków stosowanych przez architektów, coraz bardziej kanciastych samochodów i oczywiście przede wszystkim w branży odzieżowej) widać ją także i w kolekcji Mango, jak chocby na przykładzie owej sukienki w paski oraz kozaczków niemal żywcem przeniesionych z tamtej epoki.

Moim numerem jeden tej kolekcji jest jednak zestaw: krótkie szorty, bluzka w kwiaty i przepiękna żółta marynarka (oczywiście do tego obowiązkowo buty na koturnie – jesteśmy wszak mentalnie w latach 70-tych). Jestem pewien, że Isabeli Fontana tylko na chwilę odwróciła się przy stanowisku odprawy, bo zainteresowało ją jakieś poruszenie w głębi hali odlotów. Ewentualnie odprawiający ją pan specjalnie przedłuża całą procedurę, aby móc dłużej napieścić oczy widokiem ślicznej kobiety i jej wyluzowanym, chociaż eleganckim, wakacyjnym strojem.

Mówi się, że ładnemu we wszystkim ładnie. To prawda. Isabeli Fontana dobrze wygląda również spodniach swieżo poplamionych kawą. Chociaż niejednej pani w takiej sytuacji wyrwałoby się spontanicznie słowo nawet i niecenzuralne, piękna Isabeli bawi się całą tą sytuacją, bo przeciez nie po to jedziemy na wakacje w poszukiwaniu przygód, by gdy już one się przydarzą narzekać, że nie dokładnie o takie nam chodziło.

Tutaj duże brawa za odwagę zarówno dla Mango jak i pomysłodawcy czyli Thierry’ego Richardsona. Pokazać oficjalnie stroje poplamione to jest wyzwanie rzucone konkurencji i znak pewności siebie. A ileż dynamiki wniosło to jedno zdjęcie do całej sesji! To już nie tylko fotografie ubrań. To niemal cały reportaż z wyjazdu. Podobnie jak i spot reklamowy nawiązujący do tej sesji. Bradzo smakowity. Zdjęcia opublikowało już większość portali zajmujących się modą (że z kronikarskiego obowiązku wspomnę chociażby  „Groszki”). Spot można zobaczyć na oficjalnej stronie producenta, albo (jak wszystko) na YouTube.

VIDEO

Pogratulować pomysłu firmie, fotografowi i całemu zespołowi zaangażowanemu w tę kampanię. Świetna sceneria, doskonała kolekcja strojów, niezwykłej urody modelka i ta podróż – temat samograj wzbudzający tyle tęsknot i marzeń. Jeśli już nie da się nigdzie polecieć, to zawsze można przynajmniej założyć jakiś ciuch budzący wspomnienie owej sesji.

Gdynia, 10.04.2011; 16:45 LT