SZCZECIŃSKA CERKIEW

Budowana była przez siedem lat. Powoli, w miarę posiadanych środków, ale wreszcie doczekała się konsekracji. Będąc w Szczecinie miałem okazję uczestniczyć w pierwszym (nie licząc konsekracji) nabożeństwie. Dotychczas w prawosławnym obrządku uczestniczyłem tylko raz, kiedy mustrowałem na m/v „Storm Wind” w Sewastopolu jakieś trzynaście lat temu. Pamiętam te ogromne ilosci świec, zapach kadzideł i śpiew… Podobnie było w sobotę w Szczecinie. Niezwykłe było słuchać tutaj nabożeństwa odprawianego w starocerkiewnym (?) języku, chóru śpiewającego „Hospody pomyłuj” czy błogosławieństwa „mir s wami”

Cerkiew w Szczecinie 02

Kościół prawosławny w szczególny sposób celebruje duchowy aspekt wiary, sam obrządek jako taki. Począwszy od ołtarza schowanego za ikonostasem, za który wzrok wiernych sięga tylko częściowo poprzez ażurowe drzwi (więcej się domyśla, czuje, wierzy niż naprawdę widzi), poprzez owe świece palone nieustannie i nieustannie trzymane w rękach, które żółtymi płomieniami wpisują się w otaczające wiernych złotym kolorem malowane ikony, unosząca się woń kadzideł i chór śpiewający na chwałę Pana dziwnym dla nas i tajemniczym językiem…

Cerkiew w Szczecinie 03

Zmęczony po minionym tygodniu zaspałem na pociąg, więc przyjechałem dopiero w sobotnie popołudnie i mój pobyt w Szczecinie skrócił się tylko do jednej doby. Dlatego nie mogłem pozwolić sobie na luksus spędzenia w świątyni większej ilości czasu, by potem móc ją obfotografować. Tym bardziej, że pamiętałem iż prawosławne msze trwają zdecydowanie dłużej niż te rzymsko-katolickie. Wyszedłem w trakcie nabożeństwa. Wrócę tu jednak w bardziej sprzyjających okolicznościach.

Cerkiew w Szczecinie 01

W pociągu relacji Szczecin – Gdynia, Sławno, 18.09.2011; 20:50 LT

Komentarze