WZNOWIENIE

          

Mam nadzieję, że 20 lutego zakończył się definitywnie początek roku stojący pod znakiem niezwykle intensywnej pracy. Roboty oczywiscie nie zabraknie i w dni nastepne, lecz prawdopodobnie nie będzie jej więcej niż było w ubiegłym roku.

Zaliczyliśmy kolejną, dość ważną inspekcję Dzięki temu mogę teraz siedzieć w domu, popijać herbatkę „Winter Time” i cieszyć się pierwszym od dawna prawdziwie spokojnym wieczorem, bez liczenia upływających godzin i nerwowego sprawdzania, czy zdążę wszystko wykonać na czas. Mogę bez niemiłego uczucia marnotrawienia upływających minut spokojnie obejrzeć transmisję z olimpiady albo powłóczyć się bez celu po bezkresach internetu. Ech, gdyby tak jeszcze mieć ze dwa tygodnie naprawdę beztroskiego urlopu. Nie wymagajmy jednak zbyt wiele. Lepiej cieszyć się chwilą.

Puściłem sobie pierwszą płytę z projektu „W górach jest wszystko co kocham” i kiedy zamknę oczy, prawie tam jestem. Płytę puściłem teraz bo własnie udało mi się ją skopiować. Oryginał, z dedykacją od wykonawców, których część spotkałem kiedyś w Beskidach, skradziono mi rok temu z auta wraz z wieloma innymi bezwartościowymi dla złodziei, a cennymi dla mnie drobiazgami. Na szczęście płyty do auta zabierałem wtedy bez okładek więc, dedykacja się ostała, a cyfrowa kopia równie dobrze zabrzmi zapewne już w piątkowy wieczór podczas podróży do Szczecina.

Tyle tytulem wstepu. Teraz odpoczac, a od jutra powrot do regularnego, mam nadzieje, pisania.

Gdynia, 20.02.2006; 23:30 LT

 

Komentarze