POST SCRIPTUM DO WCZEŚNIEJSZYCH NOTEK

Pisałem o tym dawno, ale pojawiły się nowe fakty warte oddzielnej notki:

Z OLT EXPRESS DO SZCZECINA

W ostatni weekend czerwca ponownie wybrałem się do Szczecina samolotem OLT Express. Miałem już informację, że linie podpisały umowę z firmą Fedenczak na przewozy pasażerów po przylotach na goleniowskie lotnisko. Zadzwoniłem do wspomnianej firmy i otrzymałem potwierdzenie. Wymagana była jedynie wcześniejsza rezerwacja telefoniczna.

Dzień przed wylotem zadzwoniłem więc ponownie, aby potwierdzić miejsce w busie. Byłem mile zaskoczony gdy okazało się, że dla klientów OLT Express uruchomiono oddzeilny numer telefoniczny. Rezerwacja poszła błyskawicznie. Drugie zaskoczenie nastąpiło po przylocie. Zamiast jednego minibusa, podstawiony został duży autobus do Szczecina oraz minibus w kierunku Kołobrzegu. Miały zabrać pasażerów lądujących po sobie w przeciągu pół godziny trzech samolotów: z Gdańska, Katowic oraz Krakowa.

SSZ autokary

Koszt przejazdu do Szczecina: 15 zł. Miło było dowiedzieć się, że jednak można i, że tanie latanie do Szczecina znów ma sens.

3 MOLA 2012

3 mola 2012  (08)

Zajęty mozolnym pokonywaniem trasy tegorocznego maratonu autorską trasą wzdłuż linii brzegowej, aby nie wystawiać się na fale na otwartej przestrzeni, nie zwróciłem uwagi na to co działo się na trasie. Zadowolony jedynie byłem, że nie przypłynąłem ostatni. A tu nagle niespodzianka. Przeczytałem właśnie podsumowanie maratonu autorstwa Joli Frankowskiej na stronie klubu kajakowego Żabi Kruk – współorganizatora imprezy.

http://zabikruk.pl/o-zabim-kruku/kronika-w-skrocie/154-trzecie-3mola.html

Autorka pisała m.in.:

Tym razem warunki pogodowe nie były łaskawe. Było zimno, padał deszcz i wiał wiatr. Stan morza wahał się od 3 do 4, zatem jeszcze w granicach bezpieczeństwa przeprowadzenia imprezy. Mimo trudnych warunków przewidywaliśmy, że kajakarze nie zawiodą i nie wycofają się. Wystartowali prawie wszyscy, którzy się zgłosili. (…) Wiał wiatr, chwilami padał deszcz z gradem, za klifem orłowskim pojawiła się ponad metrowa fala i prąd utrudniający utrzymanie kierunku. Kajakarze zasmakowali morza i przekonali się na własnej skórze, że to ono dyktuje warunki oraz uczy pokory. Ostatecznie z 27 osób startujących w długim wyścigu, zmagania ukończyło 21. Sześcioro uczestników zrezygnowało w mniej lub bardziej dramatycznych warunkach, tak, że ratownicy mieli pełne ręce roboty.

No proszę! Byłem zupełnie nieświadomy tego co się działo na trasie, zawiedziony jedynie, że nie zaryzykowałem wyciągnięcia w tych warunkach aparatu z wodoszczelnego worka, by wykonać parę zdjęć. Te na grzywaczach w okolicach Brzeźna wyglądałyby bardzo dynamicznie. Niestety, wszytkie fotki w galeriach wykonane były tylko w okolicy gdyńskiej plaży, gdzie było najspokojniej. Teraz dodatkowo cieszę się, że nie znalazłem się w tej ćwiartce uczestników, którzy z rozmaitych przyczyn do mety nie dotarli.

POLSKI BUS

To nie jest postscriptum, lecz nowa notka, ale na tyle krótka, że postanowiłem ją dołączyć. Te słowa piszę w autokarze firmy „Polski Bus” zdążającym z Warszawy do Gdańska. Firma uruchomiła sieć połączeń po Polsce (niestety, jak narazie tylko z Warszawy) już jakiś rok temu. Komfortowe autobusy woziły pasażerów nawet za symboliczną złotówkę. Ja kupiłem dwa dni temu więc zapłaciłem 45 zł. To i tak zdecydowaanie taniej niż pociągiem, a czas przejazdu (5h 45m) jeśli nie krótszy to na pewno porównywalny. W autobusach gniazdka do prądu znajdują się pod każdym siedzeniem, więc można bez problemu podładować telefon, albo przez całą drogę używac laptopa. W „piętrusie”, którym jadę przy części siedzeń znajdują się stoliki, więc komfort jazdy (i klikania) jeszcze większy. Miłe też, że w cenie biletu oferowany jest poczęstunek (rogalik oraz do wyboru kawa, herbata albo sok). Przewoźnik odniósł na tej trasie spektakularny sukces. Tak duży, że zwiększył liczbę połączeń do piętnastu dziennie. W tej chwili pomiędzy Gdańskiem a Warszawą praktycznie co godzinę odjeżdżają autobusy. Pełne. Wydaje się, że kolej wyraźnie przegrywa z autobusami i samolotami. Przynajmniej tutaj. Może coś się zmieni za kilka lat, kiedy pojawią się na naszych torach pociągi Pendolino.

Ostróda; 06.07.2012; 20:25 LT