BARCELONA (2)

Po takim śniadaniu zanim zebraliśmy sie do wyjścia minęło południe. Mieliśmy w planmie najpierw Muzeum Picassa, ale postanowilismy zrezygnować, by spokojnie przy świetle dziennym obejrzeć kościół Sagrada Familia. Był to dobry wybór, ponieważ oglądania było mnóstwo. Kosciół, który był dziełem życia Gaudiego i którego budowa rozpoczęła się pod koniec XIX wieku, ma być gotowy dopiero w 2026 roku. W tej chwili gotowe są dwie boczne fasady: Narodzenia zaprojektowana i wykonana przez samego mistrza oraz Męki Pańskiej, znacznie młodsza. Każda z nich jest perełką architektury sama w sobie. A przecież są to tylko boczne fasady. Obydwie podobne w założeniu, lecz wykonane zupełnie odmiennymi srodkami wyrazu. „Lejącym się”, pozbawionym linii prostych kształtom Gaudiego przeciwstawiono az do przesady kanciaste, kubistyczne kształty przeciwległej fasady.

  

  

  

Spacerowaliśmy po ogromnych wieżach, lecz gdzież im tam do tego, co jeszcze nie wybudowane. To będą mikrusy w stosunku do wieży głównej.

Wielkość nie jest jednak najważniejsza. Lecz rozwiązania architektoniczne. Gaudi bez użycia komputera liczył, rysował, budował modele z ciężarków nanizanych na sznurki, by  powstały na przykład przedziwne filary rozcapierzające się u góry na kilka odnóg niczym pień drzewa wypuszczający gałęzie.

  

W słoneczny dzień na filarach odbywa się spektakl światła padającego przez witraże

Dla nas, zwiedzających ciekawe były też labirynty korytarzy łączących poszcególne wieże, dzięki którym  co chwilę moglismy oglądać detale koscioła oraz panoramę okolicy z coraz  to innego miejsca.

 

 

Słońce chyliło się juz ku zachodowi, kiedy opuścilismy swiatynię. Tego dnia chcieliśmy zobaczyć jeszcze Parc Güell.

c.d.n.

  

Komentarze