KRÓTKI WYPAD DO HOLANDII

W Jastrzębiej Górze było fajnie, lecz na dobrą sprawę nie opłacało się rozpakowywać walizek. Dwa dni w biurze, a po weekendzie meeting w naszym biurze w Holandii. W międzyczasie zaś w niedzielę wyskoczyłem do na chwilę do Szczecina. Dosłownie na chwilę, bo wyjechałem o wpół do siódmej rano, a wróciłem o dwudziestej drugiej. Jest to jeden z tych przykładów jak bardzo kurczy się świat. Wsiadam do pociągu jak do tramwaju. Dla moich rodziców było to nie do pomyślenia. Dla nich każda taka podróż wymagała kilku dni przygotowań  i wychodzenia na dworzec długo przed przyjazdem pociągu, żeby na pewno zdążyć. Dziś podróż z Gdyni do Szczecina zajmuje pociągiem cztery godziny i dwadzieścia minut, co samochodem jest nie do zrealizowania jeżeli chce się po drodze zatrzymać na kawę i nie jechać jak przy tym szaleniec. Po raz pierwszy zdarzyło mi się też, że PKP podstawiła na tę trasę nowe wagony używane w składach IC. Dzięki temu mogłem podłączyć laptopa do gniazdka i wykorzystać czas podróży w takim samym stopniu, jak uczyniłbym to w domu. Jeżeli do tego dodam, że podróż w obie strony za sprawą t.zw. biletu podróznika kosztowała mnie 65 zł, była to rzeczywiście bardzo duża konkurencja dla jazdy samochodem.

Samochodu używam za to od wylądowania w Amsterdamie. To z kolei jest korzystna alternatywa wobec taksówek czy innych środków transportu door-to-door. Kieruje się fajniej już nie tylko dzięki lepszym drogom, ale i pogodzie. Po śnieżycach i mrozach nie ma sni śladu. Temperatura powietrza dochodzi do +5˚C i tylko cieniutki lód na mniejszych kanałach wskazuje, że mamy srodek stycznia. Tylko, że abstrahując od wszelkich strat pwodowanych długotrwałym mrozem i śniegiem, czy nie przyjemniejsza jest biała zima od tej dżdżystej, szarej i mglistej?

W takich właśnie warunkach podróżowałem we wtorkowy poranek z Schiedam koło Rotterdamu do Vlissingen.

Holland 01 blog

W takiej zimowej mgle na polach pasły się nie tyle krowy, co byłoby normalne w kraju słynącym z wyrabiania serów, co owce. Widać, że była to jakaś specjalna rasa, ponieważ ich wełna była wyjątkowo gruba i długa. Tak obfita, że owieczki potraciły swoje naturalne kształty. Zastanawiałem się, czy to jakaś specjalnie wyhodowana rasa, czy wynik szybkiej ingerencji genetycznej.

Holland 02 blog

Nieopodal Vlissingen odnalazłem halę, w której dzierżawimy powierzchnię magazynową i zająłem się przeglądem oraz inwentaryzacją posiadanych dóbr. Tak mnie to wciągnęło, że ani się obejrzałem jak minęła siedemnasta. Wiedziałem, że Holendrzy nie siedzą w pracy zbyt długo, więc starałem się nie przedłużać swojego pobytu, lecz kiedy wyszedłem z hali i skierowałem się w kierunku biur, gdzie trzymałem swoje rzeczy, pocałowałem klamkę. Ups! Cały teren był ogrodzony wysokim płotem zwieńczonym drutem kolczastym. Samochód pozostał poza ogrodzeniem, a wszystkie rzeczy, które zabrałem ze sobą wewnątrz zamkniętego biura. Szykował mi się nocleg wewnątrz hali?

Żeby dojść do furtki, trzeba było okrążyć biurowy budynek. Ruszyłem biegiem i… zobaczyłęm pana właśnie wklepującego kod na panelu załączającym alarm przeciwwłamaniowy. Krzyknąłem aby dał mi klucz i chwilę poczekał z tym alarmem.

– To ty nie pojechaleś jeszcze do hotelu? – zapytał zdziwiony. – Myślałem, że juz nikogo tu nie ma – uspawiedliwiał się.

Zebrałem swoje rzeczy jak leciało i przeniosłem do samochodu. Przebrałem się już za płotem, przy aucie.

Nie chciało mi się jeszcze wracać do hotelu w Schiedam. Pojechałem w kierunku plaży, by popatrzeć raz jeszcze z lądowej perspektywy na ujście Skaldy do Morza Północnego. Tyle razy tamtędy przepływałem i obserwowałem przez lornetkę spacerujących bulwarem ludzi. Teraz na odwrót. Patrzyłem na zdążające w obydwu kierunkach statki. Woda była zupełnie spokojna, a niebo mimo, że było już dawno po zachodzie słońca, jeszcze zachowało coś przedwieczornej gry barw.

Holland 05 blog

Zmierzch zapadł szybko. Niebo pociemniało i rozpoczął się spektakl w wykonaniu księżyca, wędrującego gdzieś nad koronami drzew.

Holland 03 blog

Towarzyszył mi, gdy dotarłem na kraniec wału, gdzie ustawiona została latarnia wskazująca wejście do miejskiego, niewielkiego portu.

Holland 06 blog

Stałem tam kilkanaście minut kontemplując przepływające w wieczornej ciszy staki oraz złabiutką linię światełek znajdujacych się po drugiej stronie ujścia, już w Belgii. Po mojej stronie,  nieco dalej w górę rzeki wyróżniał się zabytkowy wiatrak, biały jak fruwające wokół mewy (co można było stwierdzić tylko przy latarni, ponieważ w nocy wszystkie mewy, podobnie jak i koty, są czarne. Daleko za nim widać było wiatraki nowowczesne, koło których rozlokował się przestronny port dla wielkich statków, a także hale, których fragment jednej dzierżawiliśmy.

Holland 07 blog

Kiedy już się napatrzyłem, wsiadłem do samochodu i pojechałem do odległego o jakieś trzy kilometry Middleburga. To ciekawie zaplanowane miasto z ogromnym kościołem w centrum oraz kręgami ulic wokół niego poprzecinanymi promieniście rozchodzącymi się przecznicami. Prawdziwa pjęczyna.

W kościele mimo stosunkowo późnej pory (było już po dwudziestej) paliło się światłło, a po opustoszałym placu niosły się przytłumione dźwięki jakiejś kościelnej pieśni. Uchyliłem drzwi.Okazało się, ze to próba miejscowego chóru. Przez chwilę słuchałem, a potem się wycofałem by nie dekoncentrowac śpiewaków. Byłem wszak jedynym widzem i w dodatku niezauwazonym tego nigdzie nie zapowiadanego koncertu.

Potem poszedłem w stronę jednego z kanałów. Stały na nim zacumowane mieszkalne barki W Holandii tradycyjnie w oknach nie ma firanek, więc można było bez przeszkód rzucić okiem jak są urządzone te pomieszczenia. A urządzone były na ogół „z klimatem”. I były przestronne – przynajmniej jak na nasze standardy.Gdzieś dalej, nieopodal innego mostu znalazły schronienie jachty oraz rozmaite łodzie.

Holland 08 blog

Robiło się chłodno i odechciało mi się już trochę dalszych spacerów. Robiłem się też głodny. Nie chciałem już jednak tracić dodatkowo czasu na kolację. Już na autostradzie zatrzymałem się na stacji benzynowej, gdzie kupiłem hot dogi i kawę.

Posiliwszy się, mogłem spokojnie jechać do Schiedam.

Schiedam, 21.01.2010; 00:55 LT

Komentarze