KONIEC SEZONU W GDYNI

                      

Jaka zmiana nastąpiła, bo nie chce mi sie specjalnie wyjeżdżać. To moje pożegnanie z sezonem letnim w Gdyni. Kiedy wrócę, prawdopodobnie bedzie już jesień. Zatrzymałem sie więc na koniec raz jeszcze w „Chacie Rybaka” na Skwerze Kościuszki. Zostało to troche wymuszone sprawami do załatwienia, ale mógłbym to zorganizowac inaczej, gdyby mi zależało.

Na lunch po raz ostatni wybrałem się na pełen turystów Monciak. Moja „uśmiechnięta” barmanka usmiechem mnie przywitała. I nawet pogadaliśmy sobie miło. Szkoda, że pracuje tylko sezonowo i kończy za dwa tygodnie. Kiedy w październiku wrócę, lunche nie bedą już takie sympatyczne.

Dziś dokończyłem rezerwacji letniskowego domku w Chorwacji. Trochę rzutem na taśmę. Im więcej czytam w przewodnikach i im więcej zdjęć oglądam, tym bardziej mi się podoba ten kraj.

Bardzo jestem ciekawy wrażeń.

Ostatni też dzwonek był na dokonanie przeglądu samochodu po przejechaniu 60000 kilometrów. Pokonuję rocznie trzydzieści tysięcy. Biedne autko. To przecież nie toyota z gwarancją na milion. Tak Bogiem a prawdą to przejechałem już ponad 67 tysiecy kilometrów, ale kiedy w czerwcu stuknęła sześćdziesiątka, jakoś nie było kiedy pojechać do warsztatu. W końcu się zmobilizowałem i przed wakacyjnym wyjazdem umówiłem sie na dziś. Liczyłe się z wydatkiem kilku stówek, lecz kiedy autryzowany serwis renault zaśpiewał cenę, myslałem, ze się przewrócę. 1100 złotych zaq standardowy przegląd plus ewentualnie dodatkowe koszty jeśli w trakcie przeglądu jakaś rzeczy do naprawy zostaną wykryte. Zostały, więc cena dalej poszybowała w górę do 1700 złotych. A przecież moje auto nie należy do tych z górnej półki. Szok. Następnym razem chyba głęboko sie zastanowię. Tysiąc wypadł z budżetu zupełnie niespodziewanie i ciągle mam wrażenie, że płaciłem głównie za markę.

Kawa dopita. Nie ma sensu siedzieć tu dłużej bo przede mną wciąż 350 kilometrów do przejechania dzisiejszego wieczora.

Gdynia, 11.08.2006; 20:05 LT

Komentarze