DZIKI W PARKU REAGANA

Kiedy wracaliśmy do domu, na wysokości Parku Reagana Mój Anioł nagle krzyknął:

– Ile dzików!

Ja oczywiście ich nie zauważyłem, tak samo jak nie zauważyłem członków zespołu Budka Suflera oczekujących razem z nami w Warszawie na samolot czy onegdaj redaktora Kraśko spacerującego sobie akurat chodnikiem, kiedy zamykałem furtkę od posesji, na której stoi nasze biuro.

Dałem jednak po hamulcach przy pierwszej nadarzajacej się okazji, zawróciłem i po chwili zaprkowałem nieopodal dzików. Te niewiele sobie robiły z naszej obecności.

Dziki w Parku Reagana 1

Zajęte poszukiwaniem w trawie pozywienia spacerowały sobie jak gdyby nigdy nic…

Oczywiście zdaję sobie sprawę, ze miejsce dzikich zwierząt jest w lesie, a nie w mieście i, ze taka koegzystencja na terenie zamieszkałym przez ludzi ani jednym, ani drugim na dobre nie wychodzi, ale jednak fajnie było popatrzeć na oddane beztroskiej zabawie, gonitwom i próbom sił warchlaki. Na szczęście nikt nie wchodził im w drogę bo nie wiadomo, co uczyniłaby podejrzewająca zagrożenie locha.

Dziki w Parku Reagana 2

Po kilkunastu minutach stado stopniowo oddaliło się znikając wśród drzew i zarośli, a my mogliśmy kontynuować naszą jazdę do domu.

Gdańsk; 12.07.2012; 05:45 LT