Browsed by
Kategoria: Polska

VI KASZUBSKI RAJD NA ORIENTACJĘ

VI KASZUBSKI RAJD NA ORIENTACJĘ

Trasa zielona. Dwadzieścia jeden kilometrów. Na taką zdecydowaliśmy się w VI Kaszubskim Rajdzie na Orientację. Można było porywać się na dystans maratoński, ale po „Harpaganie” wiedziałem, że trzeba wykazać odrobinę pokory. Trzydziestego pierwszego maja wyruszyliśmy więc z Aniołem do Łeby Rywaliczacja miała odbywac się nocą. Dlatego do Łeby wyjechaliśmy dopiero w sobotnie popołudnie. Zostawiliśmy swoje rzeczy w gościnnych progach pensjonatu „Latarnik” i ruszylismy na start. Otrzymujemy numery startowe. Nasze są z logo „Mojej Szuflady”. Od dwudziestej rozpoczęło się wypuszczanie na…

Read More Read More

NOC MUZEÓW 2014 – KUŹNIA WODNA W OLIWIE

NOC MUZEÓW 2014 – KUŹNIA WODNA W OLIWIE

W tym roku nasz udział w Nocy Muzeów ograniczył się do jednego obiektu. Późnym wieczorem wybraliśmy się do kuźni wodnej w Oliwie. Obiekt położony jest na peryferiach Gdańska Oliwy. Powstał grubo ponad czterysta lat temu. Najstarsze dokumenty stwierdzające istnienie kuźni i jej sprzedaż pochodzą z 1597 roku. Nad Potokiem Oliwskim, tym samym którego ujście do Bałtyku niemal co dnia oglądam w drodze do pracy ulokowano dwa budynki, po obu brzegach każdy, w którym zainstalowane zostały urządzenia napędzane siłą nurtu potoku,…

Read More Read More

HARPAGAN 47

HARPAGAN 47

Nie przypuszczałem, że to będzie aż tak wielka impreza. Tymczasem na krótko przed rozpoczęciem zawodów na stronie internetowej organizatorzy podali, że zgłosiło się aż 1420 osób. Dwukrotnie w swoim życiu przymierzałem się do trasy 100 kilometrów w 24 godziny i, za każdym razem musiałem na trasie zweryfikować swoje plany. Tym razem więc postanowiłem mierzyć zamiary podług sił i zgłosiłem się na pięćdziesiąt kilometrów. Rywalizować na tym dystansie miało 346 osób. Ja przyjąłem oczywiście coubertinowską zasadę, że nie ważne zwycięstwo, wązny…

Read More Read More

CIECHOCINEK SOLANKAMI STOI

CIECHOCINEK SOLANKAMI STOI

– My tu mamy taki wieczorek… Państwa też zapraszamy – rzekła z niepewnym uśmiechem pani w recepcji, kiedy zauważyła, że z lekkim zażenowaniem przyglądaliśmy się grupce mocno podchmielonych panów próbujacych w dość topornym stylu poderwać jedną z jej koleżanek. Wieczorek! Jakże mogłem o tym nie pomyśleć? Wieczorki zapoznawcze, pożegnalne i rozmaite tematyczne to był nieodłączny element dawnych wczasów oeaz turnusów sanatoryjnych. Jako relikt minionej epoki w kurortach jak widać nadal ma się dobrze. Atmosfera turnusów w sanatoriach to nie tylko…

Read More Read More

POTOK OLIWSKI ZMIENIŁ BIEG

POTOK OLIWSKI ZMIENIŁ BIEG

Maszerując do pracy przechodzę przez mostek nad Potokiem Oliwskim, który jakieś sto metrów dalej uchodzi do Bałtyku. Ujście rzeki do morza jest dla mnie czymś fascynującym. To przenikanie się istnień. Koniec życia cieku wodnego, który rozpoczyna się narodzinami gdzieś setki albo i tysiące kilometrów dalej i niczym nić życia przebiega meandrując poprzez miasta, krainy, raz leniwie, to znów kipiąc i hucząc ze złości. Rzeka raz przyjazna innym zapraszająca plażowiczów do kąpieli, innym razem zapracowana tonami przewożonych towarów, a jeszcze innym…

Read More Read More

WEEKEND NA LUBELSZCZYŹNIE (4) – KAZIMIERZ DOLNY

WEEKEND NA LUBELSZCZYŹNIE (4) – KAZIMIERZ DOLNY

Ze starego cmentarza pojechalismy na dworzec autobusowy, skąd zamierzaliśmy dostac się do Kaizmierza Dolnego. Lublin to niezwykle ciekawe miasto także ze względu na komunikację autobusową. Duże przedsiębiorstwa, spadkobiercy dawnego PKS ofertę mają stosunkowo ubogą. Rynek opoanowały natomiast… minibusy. Chyba nigdzie w Polsce nie widziałem ich tyle co w Lublinie. Na ich potrzeby zaadoptowano cały dodatkowy plac. Przystanków mnóstwo, a busy docierają niemal do wszystkich zakątków województwa. Co ja mówię? Województwa? Stały tam także minibusy obsługujące nawet trasę nad morze, do…

Read More Read More

KOPERNIK, BLOGI I PIERNIKI

KOPERNIK, BLOGI I PIERNIKI

Oj, oj znowu czuję – czuję, że znów podróżuję, Kiedyż to ja nabrałem ochoty na takie odloty, Bo ja muszę być w ruchu, słyszeć wiatru świst w uchu… (…) Zająłem kolejkę po piernik w Toruniu, Na wszystko patrzył Kopernik. Piosenka „Elektrycznych Gitar” kołatała mi w głowie, kiedy autokar firmy „Polski Bus” ruszył z dworca w Gdańsku. To, że wpadłem tam cztery minuty przed odjazdem odnotuję jedynie z kronikarskiego obowiązku, bo wyjazd na wariata z wtargnięciem do środka lokomocji w ostatniej…

Read More Read More

PIĘĆ METRÓW PLAŻY W SOPOCIE

PIĘĆ METRÓW PLAŻY W SOPOCIE

Dwudniowa nawałnica przewaliła się nad Polską. W sobotnie przedpołudnie mogłem już jednak spokojnie pomaszerować do Sopotu. Jakże odmienny krajobraz mnie przywitał! Wokół panowała głęboka zima. Kilkunastogodzinne opady śniegu pokryły gruba warstwą białego puchu wydmy i nadmorski las. Z tym puchem to może przesada. Śnieg był bardzo mokry, więc jego ciężar daleki był od puchu. Widac to było na promenadzie, gdzie gałęzie drzew niemalże opierały się o stojące pod nimi ławki. Chmury jeszcze się nie rozwiały, ale słońce przebijało się tu…

Read More Read More

KARKONOSZE (5) – HUTA SZKŁA „JULIA”

KARKONOSZE (5) – HUTA SZKŁA „JULIA”

Kiedy zeszliśmy dół pozostało już tylko przebrać się w ciuchy na podróż. Miła Pani w hotelu „Bornit” wpuściła nas z powrotem do jednego z pokoi, który zwolniliśmy rano. – Jeszcze nie zostały sprzątnięte, więc możecie panowie skorzystać z łazienki – powiedziała, kiedy zobaczyła, ze planujemy myć się w publicznej toalecie. Miło było odświeżyć się przed długą drogą do domu. Czekał nas jednak jeszcze ostatni punkt programu: huta szkła w Piechowicach. W niedzielę czynna była krócej, lecz wydawało się, że zdążymy,…

Read More Read More

KARKONOSZE (4) – WYSOKI KAMIEŃ

KARKONOSZE (4) – WYSOKI KAMIEŃ

Ostatni dzień. Wreszcie mialo być słońce, lecz pogoda jakby uparła się, by robić na przekór prognozom. Chmury zbierały się nad głównym grzbietem Karkonoszy. Ponieważ wracaliśmy do domu, dzisiejsza wędrówka miała być krótka. Padło na pętelkę w Górach Izerskich. Słońce jeszcze czasem się przebijało, ale chmury w oddali także gęstniały. Przyspieszyliśmy kroku. Na popasie rozważalismy alternatywne możliwości zejścia gdyby nagle zaczęło się robić burzowo. Wiele ich nie było bo sama trasa przecież nie była długa. Kiedy wreszczie wyszliśmy na grzbiet tego…

Read More Read More