Browsed by
Kategoria: Bez kategorii

Z LAMUSA (67) – POŻEGNANIE Z NACHODKĄ

Z LAMUSA (67) – POŻEGNANIE Z NACHODKĄ

Nieeee, znowu Jangcy! Przeksztalcilismy sie w prawdziwy liniowiec plywajacy na trasie Nachodka – Jangcy. Wlasnie przyszla wiadomosc, ze z Nachodki mamy plynac do Changshu i Szanghaju. Ciesze sie z tego Szanghaju, bo widzialem go raz i bardzo duze zrobil na mnie wrazenie. Z Changshu ciesze sie mniej. Przez caly dzien wiatru prawie nie bylo. Zerwal sie pod wieczor. Zdazylismy juz prawie podplynac pod brzegi Korei Polnocnej. Niz zamiast na polnocny wschod, powedrowal na poludniowy wschod. Znajdujac sie na poludnie od…

Read More Read More

Z LAMUSA (62) – PRZEZ POŁUDNIOWĄ KOREĘ DO CHIN

Z LAMUSA (62) – PRZEZ POŁUDNIOWĄ KOREĘ DO CHIN

Noc byla wariacka, zaladunek w szalenczym pospiechu. Skonczyli ladowac o 03.15, ale mocowanie zaakceptowalem dopiero o 04.30. Bonus pachnie milo, ale nie moze przeslonic bezpieczenstwa. O szostej nad ranem, po odprawie rozpoczely sie manewry odcumowania. Ciezkie, ze wzgledu na 30-40 centymetrowy lod skuwajacy cala zatoke. Przez dwie godziny przebijalismy sie przez lodowe pola do wyjscia. Przyjalem to spokojnie, poniewaz z premia pozegnalem sie juz w trakcie odprawy, kiedy agent powiedzial mi, ze statek, z ktorym mielismy sie scigac opuscil Nachodke…

Read More Read More

PRAGA (3) – ZŁOTA ULICZKA I PETŘIN

PRAGA (3) – ZŁOTA ULICZKA I PETŘIN

Poszliśmy do kasy kupić bilety na t.zw. małą trasę, a tam miła pani informuje nas, że za piętnaście minut kończy się dzień rozliczeniowy. Strażnicy opuszczą swój posterunek i na Złotą Uliczkę można będzie wejść za darmo. To nam uświadomiło, że już niestety zrobiło się późne popołudnie, lecz z drugiej strony trochę koron zostaje w kieszeni. Postanowiliśmy poczekać przy kawie i po wspomnianym kwadransie ruszyliśmy. No cóż, trudno było zaliczyć ten spacer do udanych, bowiem deszcz stopniowo przybierał na intensywności. Jednak…

Read More Read More

Z LAMUSA (49) – POHANG I NACHODKA

Z LAMUSA (49) – POHANG I NACHODKA

Dopiero co opuscilismy Pohang. Plyniemy na polnoc. Pogoda piekna, jestesmy w centrum wyzu. W messach marynarze ubieraja wlasnie kupione wczoraj przeze mnie choinki. Dzis wyslalem tez kilkanascie kartek z zyczeniami. Swieta coraz blizej. Znow mialem kilka dni przerwy w pisaniu, ale musialem zakonczyc comiesieczna sprawozdawczosc oraz wypisac owe kilkanascie kartek. A kiedy pisze sie kartke swiateczna raz na rok, nie wypada ograniczyc sie tylko do zyczen, wiec zrobily sie z tego male listy, pozeracze czasu. Droga z Tajwanu do Korei…

Read More Read More

DRAWA IM. G.ORWELLA (1)

DRAWA IM. G.ORWELLA (1)

‚ 28 listopada 2011: Sięgam po sfatygowany notatnik leżący na półce. Czarna, ceratowa okładka pozaginana w wielu miejscach. Na stronach widoczne zacieki. Trudno w to uwierzyć, ale przeleżał już tak dwadzieścia siedem lat. To jeden z wielu dzienników naszych rajdów. Zawiera zapiski ze spływu Drawą. Był rok 1984, jak w tytule powieści Orwella. Dziś już ciężko sobie wyobrazić świat bez telefonów komórkowychj, z pustymi pólkami sklepowymi, bez firm wypożyczających i dowożących kajaki, ale za to z pustymi leśnymi polanami, na…

Read More Read More

JESIEŃ W SZCZECINIE

JESIEŃ W SZCZECINIE

Dziwny ten październik. Huśtawka nastrojów. Telefon od brata. Jak zwykle w środku dnia, w samym apogeum rozmaitych biurowych spraw. Nigdy nie przejmował się zbytnio terminami. Dzwonił, by poinformować o ploteczkach, błahostkach, które z jego perspektywy wydawały się ważne, a dla mnie w wirze codziennych wydarzeń zajmowały miejsce gdzieś pod koniec stawki. Nie miałem czasu na paplanie przez telefon. Tamtego piątku również wiedziałem, że miał planowaną od kilku tygodni kontrolną wizyte u nefrologa, więc telefon mnie nie zdziwił. Kurczę, mógłby poczekać…

Read More Read More

WARSZAWA – „LES MISERABLES” ORAZ TANGO

WARSZAWA – „LES MISERABLES” ORAZ TANGO

Piątą rocznicę naszego związku z niewielkim opóźnieniem celebrowaliśmy w Warszawie. Opóźnienie wynikało z programu. 22 października występować miała bowiem grupa Estampas Porteñas z widowiskiem  „Tango Feeling”. Najwyższy poziom tańca prosto z Buenos Aires. Uznałem, że warto byłoby wspomnieć naszą wycieczkę do Argentyny sprzed dwóch lat i wieczory z tangiem tam spędzone. I tak narodził się pomysł weekendowego wypadu do Warszawy, który miał zastąpić właściwe świętowanie czwartego października. Piątkowego wieczoru wsiadaliśmy do nocnego pociągu relacji Kołobrzeg – Kraków. W dwudziestym pierwszym…

Read More Read More

Z LAMUSA (45) – CZAS POŻEGNANIA

Z LAMUSA (45) – CZAS POŻEGNANIA

Tak szybko zmieniamy porty ostatnio, ze nie nadazam z pisaniem. Najpierw dokoncze o Haiphongu. Nie wyszlismy z portu, tak jak planowano, nazajutrz. Dzieki temu zyskalismy kolejne popoludnie, ktore tym razem z chiefem mechanikiem wykorzystalismy na spacer po miescie. Na mnie najwieksze wrazenie robily chyba ogromne ilosci rowerow. Rzeka rowerow sunaca ulicami, a wsrod nich samochody jak rodzynki. Oczywiscie rzuca sie tez w oczy siedziba wladz miejskich z czerwonymi transparentami, flagami, z zawieruszonymi jeszcze gdzieniegdzie sierpami i mlotami – widok bardzo…

Read More Read More

BABY SĄ JAKIEŚ INNE

BABY SĄ JAKIEŚ INNE

Było to chyba w Foynes, niewielkiej mieścinie nad rzeką Shannon w Irlandii, jednym z najmniej intersujących miejsc na trasie naszych rejsów na owym statku. Co tam robić? Można co najwyżej wyjść do jednego z kilku pubów. Byłem wtedy drugim oficerem i razem z chiefem spędziliśmy cały wieczór sącząc guinessa i dyskutując, że baby są jakieś inne. Nie przypuszczałem, że ćwierć wieku później Marek Koterski nakręci o tym film. Akcja najnowszej komedii autora sagi o Adasiu Miauczyńskim to jedna z najdziwniejszych…

Read More Read More

Z LAMUSA (44) – HAIPHONG

Z LAMUSA (44) – HAIPHONG

Nie przypuszczalem, ze w Haiphongu bede az tak zajety. Bynajmniej nie o prace tu chodzi lecz o czas wolny za sprawa owych shipchandlerow. "Stary Polak" koniecznie chcial zaprosic mnie na kolacje juz pierwszego dnia. Poniewaz bylem umowiony na internet w biurze innych shipchandlerow, podziekowalem, mowiac, ze moze jutro. Tak wiec po poludniu trzy panienki zajechaly samochodem i zawiozly mnie do biura odleglego raptem o jakies trzysta metrow. Tam czekal ich boss, dyrektor, z whisky, kawa oraz zielona herbata. Trzeba bylo…

Read More Read More