Browsed by
Autor: admin

Skradzione wspomnienia

Skradzione wspomnienia

Drugi dzień w Recife. No, nie powiem, przyjemnie jest. Głównie za sprawą hotelu – blekitnego wiezowca. Nazywa się Atlante Plaza, ma pięć gwiazdek i znajduje się przy samej plaży. Mieszkam na dwunastym piętrze i mam niezły widok na brzeg morza. Oczywiście skorzystałem z okazji i wykapałem się. Woda ciepła jak zupa, i tak jak zupa za słona. Ale pływało się bosko chociaż niedaleko. Niedaleko, bo za rafami, odległymi jakieś 30-50 metrów od brzegu, rozpoczynało się królestwo rekinów. Ostrzegają przed tym…

Read More Read More

Jak można siedzieć na kamieniu i być smutnym?

Jak można siedzieć na kamieniu i być smutnym?

  Ostani dzień w Vitorii. Dziś w koncu musiałem troche popracować, wszak po to tu przyjechałem. Skonczyłem jednak na tyle wcześnie, że jeszcze zdążyłem się wykąpać w cieplutkim morzu, póść na piwo do ulubionego ogródka przy promenadzie (a termometr z wielkim, elektronicznym wyświetlaczem wskazywał właśnie +36C) i załapać się na finałowe mecze plażowego futbolu. Moi faworyci, którym kibicowałem wczoraj w półfinale, bo braki techniczne nadrabiali wolą walki i pokonali lepszych 3:1, dziś już po kilku minutach przegrywali 0:4 i dopiero…

Read More Read More

O plaży, sporcie i kobietach

O plaży, sporcie i kobietach

Statek, na który mam się dostać, ciągle stoi na redzie. W ten oto sposób trafiły mi się całkiem fajne wakacje w środku zimy. Trzy dni temu temperatura dochodziła do +37°C. Póznym wieczorem było +31°C. Dziś, po dwóch dniach deszczu znów jest pięknie. Wieczory spedzam na plaży, które jak zwykle w Brazylii są doskonale oświetlone. Trwają tu jakieś rozgrywki plażowej piłki nożnej, więc ze szklanką piwa w ręce śledzę zmagania lokalnych druzyn amatorskich. Nie sądziłem, że i one mogą wzbudzać tak…

Read More Read More

Deszczowa Vitoria

Deszczowa Vitoria

  Deszczowa Vitoria. Całe niebo zasłaniają ołowiane chmury. Plaża po drugiej stronie ulicy nie zachęca do spacerów jak zwykle. Nawet właściciele budek serwujący przekąski i zimne napoje, pochowali krzesła i stoliki pod daszki. W taki dzień można wybrać się do kafejki internetowej nieopodal. Popędzany z lotniska na lotnisko mam wreszcie ten komfort, żeby spokojnie przejrzeć prywatne maile i odwiedzić ulubione strony. Czytanie trochę mało mnie rajcuje. Wolę pisać. Przez jakiś czas w podróżach tworzyłem swój dziennik, z którego byłem bardzo…

Read More Read More