PODLASKIE (6) – STRZELAMY Z ŁUKU

PODLASKIE (6) – STRZELAMY Z ŁUKU

Nie było chyba, przynajmniej na naszym kontynencie nacji, która lepiej władałaby łukiem niz Tatarzy. Życie ich wojowników właściwie non-stop toczyło się na koniach Jeździli po mistrzowsku tworząc z nimi niemal zespolony organizm. Czując się tak swobodnie, mogli doskonalić strzelanie z łuku , wypuszczając grad strzał z szybkością błyskawicy i porażającą precyzją. Jeżeli jeden jeździec w ciągu minuty posłał nawet kilkanaście strzał, można sobie wyobrazić co działo się w szeregach przeciwnika gdy nadciągała atakując cała tatarska orda. Jeżeli dodać do tego nowatorską jak na średniowiecze taktykę, nietrudno pojąć dlaczego Tatarzy walczący wspólnie z Mongołami byli postrachem dla niemal całej ówczesnej Europy.

Gdzież nie miałoby się pielęgnować tatarskich tradycji jeśli nie w Bohonikach, jednej z tatarskich enklaw w naszym kraju?

Bohoniki 32

Nie uczynili jednak tego Tatarzy, lecz Lachowie z krwi i kości bazujący w „Stajni na Tatarskim Szlaku” . Opanowali łucznicze rzemiosło do perfekcji. Kilka dni przed naszym przyjazdem zajęli drugie miejsce na turnieju w Jordanii. Co tam jednak towarzyski w końcu turniej. Oni regularnie siegaja po najwyzsze laury w zawodach mistrzowskich! Zwyciężyli na mistrzostwach świata i o ile dobrze pamiętam zdobyli też wicemistrzostwo Europy. A jak podaje strona www.lucznictwokonne.pl , kolejne mistrzostwa Europy odbędą się we wrześniu w Polsce, w Poznaniu. Będzie więc okazja do obejrzenia kunsztu naszych łuczników konnych z bliska. Kto bardziej niecierpliwy, może wybrać się na międzynarodowe zawody właśnie do Bohonik ( http://www.potahocha.pl ), gdzie już 9 i 10 lipca rywalizować z naszymi będą m.in. łucznicy z Chin.

I od takich mistrzów z Polskiego Stowarzyszenia Łucznictwa Konnego mieliśmy pobierać nauki.

Bohoniki 30

Kiedy założyli historyczne stroje i w nich zaczęli prezentować swoje umiejętności, wygladali jak najprawdziwsi Tatarzy.

Bohoniki 34

Bohoniki 35

Bohoniki 37

Strzelali jak chcieli. Wprzód, w bok, do tyłu, znad głowy i na przeróżne inne sposoby. Strzały i tak niemal zawsze lądowały w celu. W przerwie opowiadali, że Tatarzy z Kruszynian poprosili ich kiedyś o naukę, bo chcieli wskrzesić dawną tradycję również u siebie. Koniec świata! To tak jakby Holendrzy przyszli po naukę jak wyrabiać sery, a Norwegowie pytali jak się łowi ryby. Czyngis-chan przewraca się w grobie.

Bohoniki 33

Kiedy już wystarczająco się napatrzyliśmy, przyszła kolej na zajęcia praktyczne. Pierwszą i najważniejszą zasadą jest właściwe ustawienie rąk. Kto o tym nie pamięta, dostanie po przedramieniu zwolnioną cięciwą. Ponoć wszyscy początkujący na zakończenie kursu mogą się pochwalic dorodnymi siniakami. Ja wyhodowałem piekne żółto-zielone plamy, po dwukrotnym skarceniu za nieuwagę.

Bohoniki 38

Drobną namiastką strzelania w galopie są ćwiczenia na drewnianym rumaku Pinokio. Koń znacznie spokojniejszy od żywego i bardziej posłuszny, ale za sprawą „życzliwego” moze nagle niczym wiatrak "koźlak" zakręcić dookoła, a wtedy wszyscy solidarnie kryją się gdzie kto może, bo któż to może przewidzieć kiedy nowicjusz zdecyduje się zwolnić cięciwę? Nazwałem to na swój użytek tatarską ruletką. 

Bohoniki 39

Po szybkim, skondensowanym kursie strzelania pojechalismy na przejażdżkę bryczką po okolicy. Nadciągające chmury nie wróżyły jednak niczego dobrego.

Bohoniki 40

Zawróciliśmy, a ponieważ burza ciagle nie nadchodziła, zdążyliśmy jeszcze na pobliskim polu  rozpocząć turniej t.zw. golfa łuczniczego. Zamiast piłeczką do dołków celowaliśmy z łuków do tarcz. Niestety, już przy pierwszej przegnała nas ulewa. Na powietrzu, ale pod wiatą zjedliśmy wyborny, domowy obiad. Można by było jeszcze długo siedzieć i dyskutowac przy stole, ale musieliśmy się zbierać jeżeli mieliśmy jeszcze po południu spłynąć Biebrzą. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że ulewa przeminie zanim dojedziemy do Wrocenia.

P.S.

Zatsanawialiśmy się w naszej pięcioosobowej grupie blogerów jak wypadnie Podlasie w naszych wpisach? Czy będą podobne? A może każdy zapamięta lub położy akcent na coś innego? Śledzę z ciekawości to, co pisze pozostała czwórka:

http://foto–pasja-grafika.blog.onet.pl/

http://wedrowni.ufale.pl/ 

http://korbalatina.blox.pl/html 

http://babeczkaa.blox.pl/html

Gdynia, 06.07.2011; 00:45 LT 

...

Read More Read More

2 thoughts on “PODLASKIE (6) – STRZELAMY Z ŁUKU

  1. Świetna relacja, to dobrze, że podałeś adresy innych uczestników wyprawy, zajrzałam do nich i znalazłam bardzo ciekawe blogi, które dodałam do ulubionych. Pozdrawiam Was wszystkich!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *